Tak tak powoli zaczynamy wracać. Jesteśmy w rozkroku bo jednocześnie tęsknimy za domem i za wami wszystkimi a z drugiej strony jakoś tak szybko zleciało i można by było tak trochę tu posiedzieć. Ponieważ mamy jutro wylot o 7 rano przenieśliśmy się na phuket do przyjemnego hotelu zaraz przy lotnisku, dzięki czemu nie będziemy musieli jutro rano wstawać za wcześnie. Obejrzeliśmy okolice ale nic specjalnego.wzięło nas za to na sentymentalne rozkminy o miesiącu miodowym który właśnie mija. Było pięknie wręcz jak z bajki. Cała wycieczka poszerzyła mann horyzonty i uświadomiła jaki świat jest mały a życie zróżnicowane. Jutro rano lecimy do bangkoku w którym spędzimy cały dzień aby wieczorem wylecieć już do europy. mamy jeszcze jedna misję do spełnienia jutro. Jak byliśmy w Krabi to dostaliśmy ta książkę o polaku który tu siedział w więzieniu. postanowiliśmy że przekażemy ja dalej innym polakom aby tak ta książka krążyła tu wśród rodaków ku przestrodze. Mamy nadzieję że spotkamy jakiś rodaków jutro na Khao San Road :) .... P
nawet sobie nie wyobrażacie jak jesteśmy spragnieni polskiego jedzenia. Już wiem żer jeszcze w sobotę rockowe jedna rosół z żołądkami a na drugie schabowy z mizeria i ziemniaki. I dubas tak do świat będziemy na tym jechać;) byłaby już nie widzieć Sea :)